„Łatwa dziewczyna” – plotki i internetowe wyznania.

dziewczynaAmerykańskie komedie o nastolatkach to gatunek niezwykle popularny, a co za tym idzie również ograny. Przez to w większości obejmuje tytuły wtórne, powielające oklepane schematy o żenująco przewidywalnych fabułach. Na tym tle „Łatwa dziewczyna” prezentuje się wyjątkowo dobrze, nie tylko ze względu na walory estetyczne głównej bohaterki – Emma Stone mimo, że w widoczny sposób nie jest już nastolatką nadrabia urokiem osobistym. To historia z bardzo aktualnym pomysłem, poruszająca prawdziwe problemy, ale w sposób lekki i z dużą dozą autoironii.Olive Penderghast nie należy do żadnej grupy towarzyskiej, ma jedną przyjaciółkę Rhiannon i  kilku znajomych. Jest przeciętna i skupia się na własnych sprawach, więc nie wzbudza w szkole zainteresowania. Do czasu kiedy pada jedno, wydawałoby się idiotyczne kłamstwo.

Olive nie przepada za rodziną swojej jedynej przyjaciółki i dlatego nie ma ochoty jechać z nimi pod namiot. Zmyśla więc randkę, by uniknąć tej wątpliwej rozrywki. Rhiannon wyczuwa kłamstwo w opisie domniemanego weekendowego romansu, ale źle interpretuje jego naturę. Myśli, że Olive straciła dziewictwo i nie chce się przyznać. Pod naporem pytań i domysłów Olive kapituluje i rozbudowuje kłamstwo, „potwierdzając” podejrzenia. Te rozmowę słyszy naczelna dewotka szkoły, egzaltowana chrześcijanka, przywódczyni kółka różańcowego. Zdegustowana „wyznaniem” rozpuszcza plotkę o rzekomej rozwiązłości bohaterki. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy nagle zaczynają wykazywać zainteresowanie. Niby oglądają się za nią z podziwem, ale też prosto w oczy określają ją puszczalską, albo też używają gorszych epitetów. Olive nic sobie z tego nie robi, gdyż wydaje jej się, że skoro ona zna prawdę, to opinia innych się nie liczy. Wychodząc z tego założenia pozwala różnym chłopakom, nad którymi znęcają się rówieśnicy, rozpowiadać, że z nią spali, by w ten sposób podbudowali swoją pozycję towarzyską. Półprawdy gonią kłamstwa.

Wszystko nawarstwia się do gigantycznych rozmiarów i z impetem spada na Olive.
Oprócz pierwszego kłamstwa, wszystkie następne mają na celu komuś pomóc i tak właśnie się dzieje. Kolejni chłopcy zyskują poważanie popularniejszych rówieśników, a dodatkowo prawdziwe zainteresowanie dziewczyn, które prowadzi do już nie zmyślonych zbliżeń. Z drugiej strony Olive jest coraz bardziej potępiana. Znamienna jest scena, w której po udawanym seksie na imprezie chłopak wychodzi z pokoju i wcześniejsi oprawcy, a wtedy nagle koledzy witają go owacjami, jakby dokonał czegoś niezwykłego. Gdy z pokoju wychodzi Olive wszyscy patrzą na nią krytycznie i szepczą do siebie. Pokazuje to siłę stereotypów, gloryfikujących męską seksualność i piętnujące kobiecą oraz to jak daleko jesteśmy od rzeczywistego równouprawnienia płci mimo pozorów równości. Niesamowita jest siła z którą Olive znosi wszystkie upokorzenia i jak długo stara się nie przejmować niczym, nawet nabierającym na sile ostracyzmem i nieuczciwością osób którym pomogła. W końcu jednak decyduje się sprostować wszystkie plotki. Robi to w sposób oczywisty we współczesnym zinformatyzowanym społeczeństwie. Przed kamerą internetową na żywo opowiada dokładnie swoją wersję. Taka właśnie jest struktura filmu, pokazuje po kolei fragmenty tej spowiedzi.

Film jest całkiem uroczą krytyką współczesnego świata, który wszystko sprowadza do seksu. Nastolatki wychowują się bombardowane dwoma sprzecznymi komunikatami. Z jednej strony seks jest gloryfikowany, pokazywany jako dowód „prawdziwej” miłości. Z drugiej jest czymś zakazanym, szczególnie w krajach o silnym lobby religijnym, jak Stany Zjednoczone lub Polska. Oczywiście każde tabu tylko wzmaga zainteresowanie, szczególnie ludzi młodych łaknących tego co mają starsi, czyli doświadczenia. „Łatwa dziewczyna” w humorystyczny sposób podchodzi do problemu i wszystko dobrze się kończy, ale nie tylko dlatego, że komedia dla nastolatków musi mieć szczęśliwe zakończenie. Olive jest inteligentna i oczytana, ma kochającą rodzinę, która ją wspiera, a rodzice otwarcie rozmawiają z nią o seksie i jej problemach. Niestety trudno to nazwać standardem w relacjach dziecko-rodzic, gdyż większość dorosłych sama nie radzi sobie ze wstydliwością i nie wie jak mówić o seksie, oraz czy w ogóle o nim mówić.
Smutne konsekwencje dwoistej natury seksu w popularnym wyobrażeniu przeciętnej młodzieży, w tej sprawie pozostawianej samej sobie, doskonale widać w „Galeriankach” Katarzyny Rosłaniec.

Polecam „Łatwą dziewczynę” wszystkim, którzy mają ochotę na lekką, ale nie głupiutką i wulgarną rozrywkę, oraz tym, którzy nie wierzą, że komedia dla nastolatków może wymykać się obu powyższym epitetom.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *