Most Psich Samobójców

Niedaleko Dumbarton, miejscowości w zachodniej Szkocji, znajduje się most. Dziwny most. Choć z pozoru wydaje się całkiem niebrzydki, kryje w sobie jednak mroczną tajemnicę. Naznaczony jest śmiercią  potwierdzonych pięćdziesięciu, a najprawdopodobniej ponad sześciuset istnień. Tyle ofiar pochłonął od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ile było tak naprawdę? Któż to wie…

Z ofiarami bowiem nie da się porozumieć. I to bynajmniej nie dlatego, że wszystkie ginęły od razu. O nie – przyczyna jest inna. Prozaiczna wręcz.

Ofiarami nie są ludzie.

Samobójstwa na tym moście popełniają psy.

Szkocja pełna jest mistycznych podań i legend. Nic dziwnego, że i wokół tego mostu pojawiają się (jakby nie dość mało było jego niesamowitości) lokalne, mrożące krew w żyłach opowieści. Najmroczniejsza z nich mówi o człowieku, który pod wpływem choroby psychicznej zrzucił z mostu swe dziecko wierząc, że jest ono opętane przez diabła. Dziecko przeżyło, jednak – jak głosi dalsza część opowieści, w dorosłym życiu również próbowało popełnić samobójstwo, skacząc z tego samego mostu. I tym razem się nie udało. Nie – ten most nie został splamiony ludzką krwią…

W przeciwieństwie jednak do ludzi – psy pchają się w ramiona śmierci z intrygującym uporem. Dość powiedzieć, że choć kilku zwierzętom udało się przetrwać skok śmierci, powtórzyły go, tym razem skutecznie.

Overtoun (miejscowość w której znajduje się most) w mitologii celtyckiej uznawane jest za miejsce, w którym świat realny niebezpiecznie zbliża się do świata widm. Na tyle blisko, że choć człowiek odczuwa tylko niepokój (a przecież zamglona, mroczna Szkocja pełna jest zjaw) o tyle psy, wyczulone na istoty z innego wymiaru, wyczuwają je i giną, bądź to ze strachu, bądź to – według innej wersji – udając się w pogoń za zjawą.

Nie wierzycie? Chyba każdy właściciel psa wie dobrze, że jeśli jeden z członków rodziny wyjeżdża na parę dni, w dniu jego nieodległego powrotu pies zachowuje się całkowicie inaczej. Nie  może sobie znaleźć miejsca, stoi w oknie lub pod drzwiami i notorycznie merda ogonem. Choć nikt mu tego nie powiedział, pies znacznie lepiej niż człowiek wyczuwa, że jeden z jego właścicieli wraca (no, człowiek nie ma właścicieli – wybaczcie skrót myślowy). Co zatem stanie się z psem, który wyczuje wrogą istotę, której człowiek nie jest w stanie zobaczyć? Być może, czując zagrożenie, ruszy za nią w pogoń? Być może zacznie przed nią uciekać? Brzmi to oczywiście jak fantastyka, jednak niewytłumaczalna śmierć setek psów skłania do wyciągania różnych dziwnych hipotez.

Oczywiście znaleźli się naukowcy starający się wyjaśnić tę zagadkę. Jednak w większości po prostu rozkładają ręce – poza psią telepatią tak naprawdę nie ma żadnej sensownej koncepcji. Zbadano dźwięki niesłyszalne dla człowieka, ale słyszalne dla psa (może coś je przywołuje – psy oczywiście), próbowano wyjaśnić sprawę zapachami zwierząt, na które chętnie psy polują (atawistyczne myśliwskie skłonności psa każą mu gonić węchowe urojenie). Wszystko na próżno.

Choć ta ostatnia hipoteza ma szerokie grono zwolenników. Przyjmuje się, że z punktu widzenia psa – widzi on tylko szarą ścianę mostu i czuje zapach zdobyczy. Goniąc za tym zapachem przeskakuje mur i…

Spada w kilkunastometrową przepaść.

Wszystko pięknie, ładnie, tylko powstaje jedno pytanie – dlaczego akurat tutaj? Mostów w samej Szkocji są zapewne tysiące, na całym świecie znacznie, znacznie więcej. Dlaczego zatem tylko tu zdarzają się psie samobójstwa? Być może jest banalnie proste wytłumaczenie, którego – patrząc na sprawę z ludzkiego punktu widzenia – nie zauważamy. A być może tajemnica jest w rękach istot, o istnieniu których nie mamy pojęcia? Może to po prostu zakodowany odruch naszych czworołapych towarzyszy, by bronić nas przed zagrożeniem, którego nie widzimy, ale z istnienia którego one doskonale zdają sobie sprawę?

Świat jest pełen tajemnic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *