Kolejny rok

115552_kolejny-rok-200Poznajemy jeden rok z życia udanego małżeństwa. Gerri jest terapeutką w przychodni, a Tom geologiem. Mają sympatycznego syna Joego, który jako prawnik pomaga ludziom w ciężkich sytuacjach życiowych. Pomaga też rodzicom na ich działce, miejscu ich idyllicznej ucieczki, na której najlepiej widać zmieniające się pory roku. Ich dom jest miejscem spotkań dla znajomych i rodziny. Szczególnie często odwiedza ich Mary, koleżanka Gerri z pracy, która ma problemy z pogodzeniem się z własnym wiekiem.

Mike Leigh jest chyba najbardziej znanym twórcą brytyjskiego realizmu w kinie. Nie bez powodu. Jego filmy są wprawdzie fabularnie bardzo proste i bliskie codziennego życia, ale właśnie dlatego  głęboko dotykają widzów. Przenikają do ich wspomnień i przywołują konkretne sytuacje, zachowania, ale przede wszystkim osoby. Oglądając jego dzieła wielokrotnie myślimy: „ja chyba skądś jego/ją znam” albo „wykapana/y…”. Mamy oczywiście świetnie napisany scenariusz i bardzo naturalnie napisane dialogi, bez popisów stylistycznych i dodanego humoru. Zabawne momenty wynikają samoistnie z sytuacji, jak w życiu. Jednak dodatkową bardzo ważnym atutem wszystkich filmów Mike’a Leigh jest aktorstwo. Reżyser ma świetne wyczucie w dobieraniu właściwego aktora do roli i to dodaje każdej kreacji realności, a co za tym idzie i dramatyzmu.

W filmach Mike’a Leigh często spotykamy postacie irytujące. Takie jest rozrabiaka Johnny z „Nagich”, albo wiecznie wesoła Poppy z „Happy-go-Lucky”. W „Kolejnym Roku” mamy Mary, która właściwie sama mogłaby zapełnić cały film. Kiedy się pojawia, inne postacie są zepchnięte na dalszy plan. Jej drażniące zachowanie polega na natarczywości i na negowaniu rzeczywistości. Jej życie nie ułożyło się tak jakby chciała. Niestety nie chce do końca zaakceptować swojej sytuacji, podejmuje dosyć chaotyczne próby naprawienia swojego losu. Gerri jest trochę bezradna wobec problemów koleżanki, gdyż nie może leczyć jej jako terapeutka. Osoby takie jak Mary są bardzo trudne w kontaktach, zaabsorbowane własnym nieszczęściem na tyle by zniechęcić przyjazne im osoby.

Takie do bólu autentyczne i szczere historie nie są dla wszystkich. Po wyjściu z kina głowa jest przepełniona refleksjami i wspomnieniami, a nie wszystkie z nich są miłe i pozytywne. W tym zwierciadle można zobaczyć wiele własnych wad i błędów. Ten film nie spodoba się również osobom, które w kinie szukają adrenaliny i skoków ciśnienia, gdyż narracja powoli przechodzi z jednej pory roku w następną, bez nagłych zwrotów akcji czy straszliwych tajemnic. Dla mnie kino Mike’a Leigh zawsze było dziwnym przeżyciem, z jednej strony odkryciem i oczyszczeniem, prowadzącym do lepszego zrozumienia siebie, a z drugiej niezmiennie wywołuje we mnie stan melancholii.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *