„Do szpiku kości” – solą tej ziemi…

do-szpiku-kosci-plakat-2011-01-26-324x480W Górach Ozark można znaleźć jedną z najbiedniejszych okolic Stanów Zjednoczonych. Wielu mieszkańców tego regionu podpada pod dosyć negatywny stereotyp –  „Hillbilly”. Tym słowem zazwyczaj określa się prymitywnych, zamkniętych na świat, bezwzględnych ignorantów, często tworzących całe klany. Dawniej zajmowali się pędzeniem bimbru, a teraz przerzucili się na produkcję metaamfetaminy. W takiej społeczności mieszka siedemnastoletnia Ree. Pomimo młodego wieku  musi opiekować się swoją rodziną: chorą matką, która raczej straciła kontakt z rzeczywistością, oraz dwójką młodszego rodzeństwa. Jej ojciec zajmował się produkcją narkotyków i wpadł, ale przed rozprawą wyszedł za kaucją i przepadł jak kamień w wodę. Żeby się wykupić, zastawił rodzinny dom. Jeżeli nie stawi się w sądzie jego bliscy zostaną wyrzuceni na bruk, a i bez tego mają już poważne problemy finansowe. Ree postanawia go znaleźć, dlatego zaczyna krążyć wśród krewnych i znajomych ojca.

Zamknięta i zacięta w sobie społeczność, w której porusza się Ree jest przerażająca, aż ciarki po plecach chodzą. Widać, że nikt nad tymi ludźmi nie panuje: żadna policja, żadne prawo. Sami ustalają sobie zasady. Rządzą najsilniejsi i najokrutniejsi spośród nich. Podobnie do dzikich zwierząt tworzą stada i zazdrośnie pilnują swojego terytorium. Można sobie bez problemu wyobrazić, że zaraz ktoś zabije dziewczynę, zakopie za stodołą i absolutnie nikt się tym nie będzie martwił – poza, oczywiście, jej małoletnim rodzeństwem i przyjaciółką.

Amerykańskie kino nie lubi pokazywać najciemniejszych miejsc w swojej ojczyźnie, ani poruszać kontrowersyjnych motywów. Dla kraju, który bez przerwy szczyci się swoim bogactwem i wielkością, bieda jest bardzo wstydliwym tematem. Szczególnie takie skrajne ubóstwo, będące udziałem całej, dużej społeczności, dziedziczne i połączone z koszmarnymi patologiami. W Górach Ozark śni się amerykański koszmar, nikt się nie dorabia milionów ciężką pracą i wytrwałością. Tutaj człowiek człowiekowi wilkiem, trzeba trzymać gębę na kłódkę i nie mieszać się do cudzych spraw. Jedyną szansą na wyrwanie się z tego upiornego miejsca jest wojsko, które kusi pieniędzmi i wykształceniem, ale konsekwencje takiego wyboru są aż nazbyt jasne. Można bardzo szybko trafić z tego przytulnego, swojskiego koszmaru do innego, rozgrywającego się w odległym, obcym miejscu. Czy przeżycie w Afganistanie, czy Iraku daje osobie z Gór Ozark szansę na lepszą egzystencję w domu? Osobiście śmiem wątpić. Sądzę, że jedynie pogłębia już i tak daleko posuniętą degrengoladę moralną. Ostatecznie zaciera granice pomiędzy tym co dobre, a co złe. Pewnie nawet osoba o tak niezależnym charakterze, jak Ree zatraciłaby resztkę przyzwoitości.

Nie każdy będzie w stanie obejrzeć ten film. Wymaga on sporo wytrzymałości, zarówno z powodu powolnego tempa narracji, ale również obecnego w nim naturalizmu. W tej historii nic nie jest upiększane, czy retuszowane – nawet aktorzy nie są ucharakteryzowani.

Z jednej strony warto obejrzeć ten film. Jest inny niż większość amerykańskich produkcji trafiających do kin w Polsce. Mimo iż kino niezależne jest w Stanach bardzo bogate, to jego produkcje można jedynie czasami obejrzeć na festiwalach. Z tego punktu widzenia „Do szpiku kości” jest zdecydowanie ciekawą propozycją. Powinien też zainteresować osoby chętne zobaczyć oblicze Ameryki, którego nawet ona sama wolałaby nie oglądać. Z drugiej strony jest to film trudny i z pewnością nie nadaje się dla kogoś, kto chciałby skoczyć do kina, by odpocząć i się rozerwać, albo przeżyć silny skok poziomu adrenaliny we krwi.

Katarzyna Krawczyk

0 thoughts on “„Do szpiku kości” – solą tej ziemi…

  1. Film naprawdę trudny i na pewno nie skierowany do osób, które planują tzw.”wyjście do kina w ramach rozrywki”. Zgadzam się z recenzentką. Oglądając go przez długi czas oczekuje się na jakieś fajerwerki, jakiś zwrot akcji, który moim zdaniem następuje dość późno. Ma się wrażenie, że film jest przechodzony (nawiązując do bezskutecznych wędrówek bohaterki w celu uzyskania jakiejkolwiek pomocy). Czuje się niedosyt. Główna bohaterka zaciekawia widza. Jej buńczuczność, determinacja i poświęcenie budzą sympatię, ale nie magnetyzują.

    Film bardzo wartościowy pod względem obyczajowym. Ukazuje w sposób bezkompromisowy życie mieszkańców Ameryki gdzieś hen, hen, hen daleko od tej Ameryki blichtru, którą znamy. Warto też zwrócić uwagę na schematy społeczne rządzące daną wspólnotą zamieszkującą Góry Ozark, gdzie odnosi się wrażenie, że wszyscy pochodzą od tego samego pradziada, a jednym z głównych argumentów, na które można się powołać z braku innych, są więzy krwi. Czy zadziałają i w tym przypadku? Czy pomogą Ree wywalczyć swoje miejsce na ziemi? Zapraszam do oglądania i komentowania.

  2. Dziękuję za komentarz. Rzeczywiście film może się nie spodobać komuś, kto nie gustuje w wolno rozwijających się fabulach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *