Tanith Lee – Czarnoksiężnik z Volkyanu

Czarnoksieznik z VolkyanuWiele lat temu, wiedziona impulsem, kupiłam skromnie wyglądającą książkę z taniej serii fantasy. Taki był wówczas trend wydawniczy, by dostarczyć konsumentowi jak najtańszego towaru w nadziei, że pobudzi on apetyty czytelnicze. Była to powieść Tanith Lee Czarnoksiężnik z Volkyanu. Miękka okładka ze sztampową grafiką, dość marne wykonanie, ale treść okazała się niezwykle ciekawa. Bo z książkami jest jak z ludźmi – najważniejsze, co mają w środku.

Na fabułę powieści składa się kilka wątków, które w pewnym momencie splatają się, by najpierw przerodzić się w koszmar, a potem doprowadzić do zdumiewającego, niezwykłego zakończenia.

Szlachetnie urodzony młody człowiek ma jedno marzenie, być artystą. Jednak właściciele wędrownych trup nie kwapią się do przyjęcia pod swe skrzydła chłopaka, którego obecność może sprowadzić na nich same kłopoty. Młodzi arystokraci kierują się kaprysami i fantazją, a ich przyzwyczajenia nie idą w parze z trudami życia wagantów. Jednak akurat ten arystokrata jest bardzo uparty.

Shaina zna jedynie ciężką pracę i złe traktowanie, mimo to w jej duszy nie ma goryczy. Być może przeczuwa, że jej przeznaczeniem nie jest harowanie do śmierci w cudzym domu. To przeczucie zmienia się w pewność, gdy niespodziewanie w okolice wioski wraca stara czarownica, a w trupie wędrownego kuglarza niewolnica dostrzega pięknego młodzieńca o pustych oczach.

Daleko od wioski, w której mieszka dziewczyna, pogardzany przez wszystkich syn cudzoziemskiej ladacznicy dzięki swemu sprytowi i wrodzonym zdolnościom zdobywa czarnoksięską moc, którą wykorzystuje w jak najgorszych celach. Jego umiejętności stale rosną i zagrażają już nie tylko jednej wiosce czy miastu, ale całemu księstwu.

W samym sercu księstwa, w pałacu jego władcy, dorasta osamotniona księżniczka, brzydka, niepozorna, zahukana istota, której nie lubią nawet jej właśni rodzice i która dla nikogo nie przedstawia istotnej wartości. Nikt nie dostrzega, że kryje ona w sobie dwie cechy, których brakuje jej rodzicom – mądrość i dobro.

Losy tej czwórki splotą się w nieoczekiwany sposób. Odwieczna walka miłości i nienawiści rozegra się jeszcze raz, a jej wynik zaważy na przyszłości całej krainy…

Czarnoksiężnik z Volkyanu uznawany jest nie bez powodów za jedną z najlepszych powieści Tanith Lee, brytyjskiej pisarki fantasy. Jest nie tylko bardzo ciekawą pozycją swego gatunku, ale stanowi niezwykłe studium psychologiczne negatywnego bohatera.  Książka, mimo mrocznego nastroju, tchnie jednak optymizmem, gdyż pokazuje, że nawet w najgorszej sytuacji nie należy rezygnować z walki. Zło można pokonać nawet wtedy, gdy zdaje się, że wszystko stracone, należy tylko mieć trzy boskie cnoty – wiarę, nadzieję i miłość. Takie wydaje się być przesłanie tej powieści, której piękny, poetycki styl jest ogromnym atutem. Sprawia, że czyta się ją łatwo, mimo wszystkich zawiłości przedstawionej intrygi. Jedyną rzeczą, jaka można zarzucić tej książce, jest pewna dziecięca naiwność przedstawionej opowieści, jednak w moim odczuciu nie ma to większego znaczenia.

Luiza Dobrzyńska

Autor: Tanith Lee

Tytuł: Czarnoksiężnik z Volkyanu

Wydawnictwo: Alfa

Liczba stron: 170

Data wydania: 1991

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *