Mario Vargas Llosa – Raj tuż za rogiem

Raj-tuz-za-rogiem_Mario-Vargas-Llosa,images_big,17,978-83-240-1458-3Wydana pierwotnie w 2003 roku powieść Mario Vargasa Llosy, Raj tuż za rogiem, równolegle opowiada dzieje dwójki bohaterów, którzy – choć są spokrewnieni – nigdy się nie spotykają. Pierwszy z nich, Paul Gauguin, to wybitny malarz, w poszukiwaniu inspiracji uciekający w dzicz. Drugim jest jego babka, Flora Tristan, działaczka społeczna, która również odrzuca wygodne życie i rusza w podróż, by uczynić zadość swojej obsesji.

Co ciekawe, Llosa pochyla się nad swoimi bohaterami w końcowych okresach ich życia, sprawiając, że powieść staje się niemal studium upadku.

Poszczególne rozdziały Raju tuż za rogiem są jakby kolejnymi stopniami do piekła niemocy i fizycznego rozkładu. Paula toczy „nienazwana choroba”, powoli odbierając mu zdolność tworzenia i degradując go moralnie. Flora, mimo niegasnącego zapału, także poddaje się chorobie i przedwcześnie umiera. Autor podkreśla to dość szczegółowymi opisami różnych aspektów cierpienia, z niemal sadystyczną pieczołowitością dokumentując bóle, konwulsje, owrzodzenia, ropnie, torsje, od samego początku dając znać czytelnikowi, że ciała Flory i Paula wreszcie rozpadną się, a ich wielkie plany pozostaną niezrealizowane. W konsekwencji Raj tuż za rogiem jest książką przygnębiającą. Większe lub mniejsze sukcesy pary jej bohaterów (arcydzieła Gauguina, ignorowane przez współczesnych mu krytyków, wydają się być nieistotne) nie przysłaniają tego ani na moment.

Osobną sprawą jest to, że zarówno Gauguina, jak i Florę trudno polubić. Irytujący jest ten afektowany artysta, irytująca jest ta obsesyjnie sublimująca swoją seksualność protofeministka. I trudno wejść w ich świat, trudno dać się oczarować dziełu Llosy. Co jest chyba największym zarzutem wobec Raju tuż za rogiem, który po prostu czyta się bez tej przyjemności, która towarzyszy najlepszym utworom słynnego Peruwiańczyka.

Marcin Żółtowski

Autor: Mario Vargas Llosa

Tytuł: Raj tuż za rogiem

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron:464

Data wydania: 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *