Gail Carriger – Bezduszna

bezdusznaEpoka wiktoriańska zawsze budziła ogromne zainteresowanie wśród artystów, architektów i wynalazców. Po części jest to spowodowane rozwojem oraz innowacjami, które wówczas zostały wprowadzone w życie, a po części specyficzną obyczajowością ludzi tamtego okresu. Podlegała ona sztywnym normom społecznym, ale przede wszystkim zdaniu szerokiej opinii publicznej, która jak nigdy dotąd skupiała się na prywatnym życiu obywateli. Sieć konwenansów, łatwość popadnięcia w towarzyską próżnię i czyhający za każdym rogiem odstraszający powiew skandalu wykształciły mentalność doby wiktoriańskiej, pełną rażących w oczy kontrastów oraz zawiłości.

Właśnie w takiej atmosferze na tle szarego, zasnutego mgłą Londynu Gail Carriger osadza perypetie bohaterów powieści „Bezduszna”. Nie jest to jednak kolejna książka o niuansach wiktoriańskiej moralności, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka, kiedy na samym początku wgryzamy się w fabułę oraz w aromatyczne ciasto z kajmakiem, razem z główną bohaterką. „Bezduszna” należy bowiem do nurtu urban fantasy i jak zwykle bywa w takich przypadkach będziemy mieć do czynienia z hordą nienasyconych wampirów, wygłodniałych wilkołaków i na dokładkę z najgorszą zmorą bohaterki, którą jest nie kto inny, tylko jej własna matka.

Alexia Tarabotti, z pochodzenia pół- Włoszka, 26- letnia stara panna, namiętnie czytująca uczone powieści z biblioteki zmarłego ojca Włocha, na swoje nieszczęście poza tym, że jest wyciągnięta poza nawias londyńskiego towarzystwa z powodu swojego statusu i ekscentrycznego charakteru, urodziła się bez duszy. Osobników z jej przypadłością jest na świecie bardzo niewielu, co okazuje się być istnym błogosławieństwem dla wszystkich istot nieśmiertelnych. Główną zdolnością Alexii jest bowiem odwracanie procesu nieśmiertelności w ciałach wampirów i wilkołaków. Po jej jednym dotknięciu rozwścieczony wilkołak wraca do ludzkiej postaci, a wampir… traci zęby…

O tej przykrej właściwości bohaterki miał okazję przekonać się wampir, który zaatakował ją na przyjęciu w pustej bibliotece. Już sam fakt, że odważył się na to bez pozwolenia królowej swojego ula, zakrawał na skandal. Potem ku większej zgrozie Alexii okazało się, że w ogóle nie wie kto jest jego królową, ani tym bardziej nie zna gatunku, który reprezentuje jego niedoszła ofiara…

Ta awantura rozpoczyna przygody Alexii ze światem nadprzyrodzonym, które nie obejdą się bez ingerencji przystojnego, choć ponurego i wrednego z natury wilkołaka, szefa Biura Ultranaturalnych Rzeczy (w skrócie BUR-u) lorda Maccona, alfy pobliskiego stada, lorda Akeldamy wampira samotnika i urodzonego dandysa, oraz profesora Lyalla, zapalonego wynalazcy, bety stada lorda Maccona.

Mocną stroną powieści bez wątpienia jest sfera obyczajowości wiktoriańskiej pokazana z lekkim przymrużeniem oka i humorem, który nie raz rozśmiesza czytelnika do łez. Alexia jest nietypową, młodą damą, poruszającą się na salonach z delikatnością słonia i zarazem urokiem motyla. Jej cięta riposta potrafi nawet uciszyć rozsierdzonego alfę i okiełznać złośliwą królową westminsterskiego ula. Dużo kolorytu dodaje także postać gburowatego lorda Maccona, dobranego do Alexii pod każdym możliwym względem. Stanowią bardzo zgrany duet, a ich dialogi są prawdziwą perełką.

Do licznych plusów „Bezdusznej” należy także organizacja wilkołaków i wampirów. Wampiry żyją w ulach na czele z królową, która jako jedyna może powoływać do życia nowych przedstawicieli gatunku. Razem z jej świtą mieszkają również tzw. trutnie, czyli ludzie, dobrowolnie oddający swoją krew wampirom z nadzieją, że kiedyś doczekają się przemiany i zasmakują nieśmiertelności. Podobnie wygląda sprawa wilkołaków, ale ich ludzcy słudzy są nazywani clavigerami. Zarówno stada, jak i ule opierają się na ścisłej hierarchii. Odszczepieńcy i samotnicy nie są tolerowani, zdarzają się nawet ich prześladowania za zbytnie dążenie do wolności. Temu stereotypowi wymyka się lord Akeldama, wampirzy przyjaciel Alexii, otoczony kręgiem oddanych dandysów, mistrz pozyskiwania i wymiany informacji.

Wszystko prezentuje się wprost idealnie, ale przy samym końcu historii pojawia się mały zgrzyt. Czytelnik odnosi wręcz wrażenie, że cała ta nadprzyrodzoność jest dodana trochę na siłę. Autorka skupia się bardziej na bohaterach, ich wzajemnych relacjach i pozytywnych fluidach krążących wokół szkockiego wilkołaka i pikantnej poł- Włoszki. Z tego powodu kryminalna intryga odsuwa się w cień, a ciężar fabuły przenosi się na aspekty romantyczne i humorystyczne. Zaryzykuję stwierdzenie, że „Bezduszna” z powodzeniem obyłaby się bez niej, chociaż wtedy główni bohaterowie straciliby pretekst, żeby ciągle się spotykać.

Podsumowując naprawdę warto sięgnąć po książkę Gail Carriger. Zdecydowanie nie rozczaruje wielbicieli wampirów i wilkołaków, a co więcej epoki wiktoriańskiej. Autorka intryguje pomysłowością, zgrabnie skonstruowanymi postaciami oraz zniewalającym humorem, dzięki któremu można puścić w niepamięć małe potknięcia w sferze intrygi. Dobra zabawa i tak jest gwarantowana.

Magdalena Pioruńska

Ocena: 4,5/5

Autor: Gail Carriger

Tytuł: Bezduszna

Wydawnictwo: Prószyński i ska

Liczba stron: 318

Data wydania: 2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *