Między światami

New_Poster_For_Rabbit_Hole_Shows_The_Stages_Grief_1291153523Przedmieścia dużego miasta w Stanach Zjednoczonych, piękny dom jednorodzinny w dobrej okolicy. Z zewnątrz jakby marzenie tych wszystkich, którzy chcieliby założyć rodzinę. Wewnątrz małżeństwo, Becca i Howie, próbujący poradzić sobie ze śmiercią synka. Oboje bardzo cierpią, ale przeżywają tę stratę na różne sposoby, co prowadzi do powstawania coraz większej przepaści emocjonalnej pomiędzy nimi. Zmagają się ze swoimi przeżyciami na różne sposoby, między innymi wybierając się na spotkanie grupy wsparcia dla rodziców, którzy stracili dziecko. Dodatkowo przytłacza ich rzeczywistość – świat, który nieubłaganie się zmienia, który nie zatrzymał się by dać im czas na dojście do siebie. Z pozoru banalne życiowe wydarzenia i sytuacje kryją w sobie trudne do przewidzenia pułapki emocjonalne.

„Między światami” można zobaczyć pełen kalejdoskop reakcji na stratę i śmierć. Między innymi poprzez postać fenomenalnie zagranej przez Dianne Wiest matki Becci, która próbuje pomóc córce, jednocześnie sama żyjąc w cieniu własnych tragicznych przeżyć. Film jest przepełniony emocjami, często bardzo negatywnymi, które prowadzą do trudnych do zaakceptowania zachowań postaci. Małżeństwo Becci i Howiego wydaje się być klaustrofobiczną pułapką, w której oboje tkwią i się nawzajem ranią. Słowa wypowiadane przez postacie często są brutalnie szczere, przez co widz czuje się wciągnięty w samo centrum tej dramatycznej sytuacji.

Nie wiem co kierowało dystrybutorem, by promować ten obraz sugerując, że jest to film fantastyczny z elementem grozy. Widz, który poszedł do kina skuszony plakatem i trailerem ma właściwie prawo poczuć się oszukany, bo w całej historii nie ma najmniejszego nadprzyrodzonego elementu. Żadna scena nie ma na celu w pomysłowy i ekscytujący sposób przestraszyć publiczności. „Między światami” jest kameralnym, acz przejmującym filmem obyczajowym. Nie jest prosty w odbiorze i wymaga od widza zaangażowania się w losy bohaterów, zrozumienia ich, gdyż inaczej mogą wydawać się nieznośni.

Osobiście poruszający wydał mi się wątek nawiązujący do współczesnej fizyki. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale chyba właśnie odwołania do teorii naukowych pozwoliły mi się najbardziej zbliżyć do Becci i polubić ją, co wcale nie jest proste. Niewielu twórcom udaje się w przekonywujący sposób uchwycić duchowy aspekt nauki, szczególnie badań nad naturą rzeczywistości.

Chociaż film ma swoje mankamenty, kilka scen wydaje się wyrwanych z kontekstu i nie wszystkie wątki zostają zakończone, to jednak wydaje mi się, że mogę go polecić. Już same przejmujące kreacje aktorskie Nicole Kidman i Aarona Eckharta są godne uwagi i tylko dla nich warto wybrać się do kina. Trzeba jednak być przygotowanym psychicznie na oglądanie historii poruszającej bardzo dramatyczny temat, który może być emocjonalnie absorbujący dla widza.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *