Woda dla słoni

Trwa wielki kryzys początku lat 30tych XX wieku. Podobnie jak wielu młodych ludzi w Stanach Zjednoczonych Jakub Jankowski nagle traci wszystko. Wyrusza wzdłuż torów, chcąc dostać się do miasta i tam poszukać pracy. W nocy wskakuje do pociągu, którym przemieszcza się objazdowy cyrk. Panujące tam stosunki są przerażające, ludzi traktuje się jak zwierzęta, a zwierzęta jak przedmioty. Wszystkim trzęsie apodyktyczny August, który momentami przejawia socjopatyczne tendencje. Główną „atrakcją” cyrku jest Marlena, żona dyrektora, która uprawia woltyżerkę. Właśnie wykrycie kontuzji nogi u jednego z jej koni pozawala Jakubowi dołączyć do trupy jako weterynarz i opiekun zwierząt. Miłość do zwierząt powoduje, że pomiędzy Jakubem i Marleną powstaje więź, która pogłębia się, gdy do cyrku trafia słonica Rosie. Młody weterynarz ma wytresować krnąbrną słonicę, a Marlena ma z nią występować.

W tej historii ciekawie zbudowany jest trójkąt emocjonalny, pomiędzy Marleną, Jakubem i Augustem. Chociaż to może nawet czworokąt, bo słonica Rosi jest pełnoprawną osobą dramatu i za jej sprawą wiele się zmienia w relacjach między ludźmi. Jakub, który ma silne zasady i mocny charakter jest powiewem świeżego powietrza w zatęchłych układach cyrku. Potrafi się postawić Augustowi, co powoduje, że okrutny i przewrotny dyrektor zaczyna poważnie i może nawet z szacunkiem traktować nowego weterynarza. Widać, że jest samotny na szczycie i chciałby mieć kogoś na poziomie z kim mógłby pogadać. Sam stara się zaprzyjaźnić z Jakubem. Marlena jest bardziej powściągliwa, czuje, że dobro wszystkich podróżujących z cyrkiem ludzi, jest zależne od humorów jej męża, dlatego próbuje uspokajać sytuację.

Wielkim atutem tego filmu jest słonica Rosie. Ma ciekawy charakter, jest łagodna i przyjazna, ale również zmyślna i niezależna. Niestety mimo swoich rozmiarów jest również bezbronna wobec ludzi, którzy nie mają skrupułów by krzywdzić potulne zwierzęta. Sceny przemocy wobec zwierząt nie są pokazane na ekranie, ale to co zostaje zasugerowane nie zostawia wątpliwości, że dzieją się drastyczne rzeczy. Widać, że dla niektórych inne żywe istoty zarówno ludzie, jak i zwierzęta są pozbawionymi znaczenia przedmiotami. Taka postawa być może nasiliła się z powodu bardzo ciężkich czasów, August tłumaczy swoje zachowania kryzysem i głodem. Jednak jest mi trudno mu kibicować w jego walce o przetrwanie. Moim zdaniem on nie ma o co walczyć, bo utracił swoje człowieczeństwo i jest już jedynie pustą powłoką. Trudna sytuacja jest bardzo łatwą wymówką, by zachowywać się nieludzko i każda wojna jest tego przykładem, ja jednak mam nadzieję, że nawet w ekstremalnie trudnej sytuacji będę miała na tyle godności, by racjonalnie oceniać moralność własnych zachowań.

„Woda dla słoni” jest typowym wyciskaczem łez i dlatego może się niektórym nie spodobać. To film obyczajowy skupiający się na postaciach i ich dramatach, ale pozbawiony intrygi i wartkiej akcji. Mogę szczerze polecić ten film wszystkim, którzy chcieli by się wzruszyć w kinie na pięknej historii z morałem. No i oczywiście, powinni go zobaczyć wszyscy fani występujących w nim aktorów, którzy świetnie się spisali tworząc mocne kreacje. Być może za sprawą tego filmu znacznie powiększy się grono miłośników słoni, a wszyscy widzowie będą lepiej rozumieli problemy znęcania się nad zwierzętami.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *