Marcin Pągowski – Zima mej duszy

W dzisiejszych czasach gatunek fantasy stanowi tak rozbudowany i wszechstronny świat, że trudno w nim znaleźć jakąś niewydeptaną jeszcze ścieżkę. Niełatwo też zaskoczyć czymś wyrobionego czytelnika, ale Marcin Pągowski pokusił się o to i odniósł sukces. Jego książka „Zima mej duszy” jest pozycją nie tylko bardzo ciekawą, ale też taką, która naprawdę zaskakuje rozwojem akcji.

Głównym bohaterem książki jest Hedaart, prawdopodobnie wojownik. Trudno powiedzieć, czy na pewno jest to tylko wędrowny zabijaka, bo choć jest wyjątkowo sprawny w walce, posiada też inne talenty i zainteresowania. Ma też własne cele, które starannie ukrywa przed wszystkimi. Nawet ta z kobiet, która w danym okresie dzieli z nim życie, niewiele o nim wie. Siłą rzeczy również czytelnik musi się domyślać prawdy o tym człowieku, choć w końcu zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno ma do czynienia z człowiekiem. Odkrycie prawdy może być szokiem i nie jest to coś, co można przewidzieć na podstawie poznanych już książek fantasy.

Hedaarta poznajemy, gdy w towarzystwie młodziutkiej, nadmiernie pyskatej dziewczyny zjawia się w popularnym zajeździe, prowadzonym przez jego dawną znajomą. Ma tam czekać na pewnego wysłannika, którego propozycja może odmienić nie tylko jego własne życie. Jest już znany, opowiada się o nim różne rzeczy. Jego imię, gdy je podaje, nie przechodzi bez echa i budzi niepokój stałych bywalców. Bardzo szybko okazuje się, że mają oni rację, gdyż jest to początek wielu kłopotów. Kroczy za nim nieszczęście i śmierć, a przecież to dopiero pierwsza opowieść…

 

Hedaart to właściwie antybohater w świecie, w którym żaden heros nie jest potrzebny. Wszystko tam idzie własnym trybem, zdominowanym przez religię i tradycję. Nawet jeśli cos dzieje się źle, ludzie nie pragną, by ktoś wszczynał w tej sprawie śledztwo, mają bowiem zbyt wiele do ukrycia. W takim świecie bohater książki Pągowskiego jawi się jako żyjący z miecza najemnik, ni to Conan Howarda, ni to Geralt Sapkowskiego. włóczący się w poszukiwaniu kogoś, kto go wynajmie, aż do chwili, gdy czytelnik poznaje jego mroczną tajemnicę. Od tego momentu widać, że książka, początkowo zdająca się być typowym eposem fantasy, jest czymś zupełnie odmiennym. Próżno w niej szukać typowego starcia Dobra ze Złem. Tło wydarzeń stanowi bezsprzecznie religia, panująca w tym świecie i bardzo przypominająca nasze chrześcijaństwo – z jednym, bardzo istotnym wyjątkiem, który rzutuje na wszystko. Jednak układy polityczne i hierarchia kościelna jest taka sama. Również przedstawione problemy są podobne do bolączek, trapiących kościół chrześcijański w okresie późnego średniowiecza. Zachowanie tych realiów sprawia, że książka, mimo elementów fantasy, sprawia wrażenie historycznej sagi, podsycane przez wstawki jak rodem ze starych manuskryptów i opisy ludowych obrzędów, zainspirowane „Dziadami” Mickiewicza.

 

Autor prowadzi swą opowieść, używając języka nieco mrocznego, dopracowanego literacko, chwilami – w wypowiedziach bohaterów – wulgarnego  lub stylizowanego na modłę średniowieczną. W każdym momencie jest to styl, pasujący do danej osoby, do jej pozycji społecznej i wykształcenia. Właśnie dlatego nawet mocniejsze słowa nie rażą tak, jak mogłyby razić użyte w innym kontekście. Książkę czyta się gładko, bez potknięć, a sposób budowania napięcia przez autora budzi prawdziwy podziw. Również wspomniana wcześniej stylizacja nie wypada sztucznie, przeciwnie nawet, jest tak pięknie wpleciona w treść, że nie można jej niczego zarzucić. Również wizualnie prezentuje się bardzo korzystnie: piękna okładka, staranne wykończenie i dobrej jakości, kremowy papier. Odpowiednio duża czcionka i na koniec delikatna, szara grafika na pierwszej stronie każdego rozdziału. Elegancki tom, który wspaniale nadaje się zarówno na prezent, jak i do domowej biblioteki.

 

W sumie książka jest prawdziwie godna polecenia każdemu, kto choć w minimalnym stopniu interesuje się gatunkiem fantasy.

Luiza Dobrzyńska

 

Ocena: 4,5/5

Tytuł: Zima mej duszy

Autor: Marcin Pągowski

Projekt okładki: Magdalena Zawadzka

Grafika: Tomasz Jędruszek

Ilość stron: 324

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *