Ksiądz

W świecie, gdzie wszystkim rządzi wszechpotężny kościół, miała miejsce wyniszczająca wojna pomiędzy ludźmi a potwornymi, krwiożerczymi wampirami. Z potworami walczyli Księża, elitarni wojownicy o prawie nadprzyrodzonych zdolnościach, które podobno pochodzą od boga. Wprawdzie odnieśli zwycięstwo dla rasy ludzkiej, ale nie dla siebie, gdyż stracili pracę i perspektywy, Kościół o nich zapomniał. Pewnego dnia bratanica jednego z Księży zostaje porwana przez wampiry. Kościół nie chce zaakceptować powrotu niebezpieczeństwa i zabrania mu jej ratować, ale on nie potrafi się podporządkować temu rozkazowi.

Teoretycznie film jest oparty na koreańskim komiksie autorstwa Hyung Min-woo, o tym samym tytule. W rzeczywistości zaczerpnięte zostały pojedyncze elementy, ale cała fabuła i postacie zostały zmienione. Nie jestem przeciwnikiem przerabiania oryginałów –  szczególnie upraszczania ich na potrzeby filmów. Książki i komiksy mają zazwyczaj dużo więcej fabuły i postaci niż jest w stanie sensownie pomieścić dwu godzinny film. Jednak taki zabieg selekcji wątków trzeba zrobić z głową, by obraz nie stracił na jakości. W tym przypadku nie doszło do okrojenia wątków, ale do czystej kastracji i wręcz napisana od nowa innej historii. Niestety dużo słabszej. Oryginał ma skomplikowaną, wielowarstwową intrygę pełną mistycyzmu i tajemnic, we fragmentach da się ją zaadaptować na ekran. Film „Ksiądz” ma bardzo prostą fabułkę, oczywistą i wypraną ze wszelkiej niesamowitości. Wprawdzie widzowi rzucone są skrawki ciekawych tropów, jak wszechpotężna, totalitarna organizacja Kościoła, czy problem weteranów po wojnie, jednak tym zagadnieniom nie poświęca się właściwie żadnej uwagi. Nie potrafię zrozumieć, czemu odarto ten tytuł ze wszystkiego, co było w nim potencjalnie najciekawsze. Nie chce mi się wierzyć, że producenci uznali, że prostacka historia lepiej się sprzeda, szczególnie po sukcesach jakie odniosły zakręcone filmy takie, jak „Incepcja”, hit zeszłego roku.

Poszłam na ten film zachęcona trailerem. Lubię azjatyckie komiksy, które bez skrępowania korzystają z ikonografii i motywów chrześcijańskich, traktując je jak mitologię. Bawi mnie to, ale też jest powiewem świeżego powietrza. W końcu wychowałam się w kraju, gdzie symbole religijne są wszędzie, a często wypaczona doktryna wkrada się we wszystkie sfery życia. Liczyłam, że bardzo fajny komiks będzie podstawą dla ciekawego, mrocznego filmu akcji. Niestety bardzo się zawiodłam. „Ksiądz” jest filmem słabym i trudno mi go komukolwiek polecić.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *