Rakesh Satyal – Błękitny chłopiec

Kiran Sharma ma 12 lat i chodzi do podstawówki. Jego rodzice przyjechali z Indii do Ohio, ale on  przyszedł ma świat już w Stanach. Żyje na pograniczu dwóch wielkich kultur, bardziej przesiąknięty jednak tą, w której się urodził. Państwo Sharma są nowobogackimi na dorobku, mają spory dom w dobrej dzielnicy i mogą sobie pozwolić, by spełniać różne zachcianki. W ich rodzinie bardzo silny jest etos ciężkiej pracy i dochodzenia nią do dóbr materialnych, ale duchowość czy rozwój indywidualny nie są w cenie. Z jednej strony ich jedynak spełnia ich oczekiwania, gdyż jest prymusem w szkole, ale niestety mimo to daleko mu do ideału. Przejawia zainteresowania typowe dla dziewcząt, co doprowadza jego ojca do wściekłości, a matkę do zakłopotania. Jednak Kiran nie bardzo się tym przejmuje. Wprawdzie ukrywa część swoich hobby, ale poświęca się im z pasją, być może tym większą, że zabarwioną posmakiem zakazanego owocu.

Książka świetnie opisuje sytuacje życia na pograniczu dwóch światów, ale Kiran nie czuje, że należy do któregokolwiek z nich. Nie odnajduje się ani pośród Amerykanów, z którymi styka się w szkole, ani pośród imigrantów z Indii, z którymi przyjaźnią się jego rodzice. Żadna z tych grup nie akceptuje go i jego – w ich mniemaniu – niestosownych zainteresowań. To powoduje, że chłopiec stara się stworzyć dla siebie niszę z własnej wyobraźni w nieprzyjaznej mu rzeczywistości.

Pewnego dnia matka przyłapuje Kirana na malowaniu się jej kosmetykami, w tym przypadku niebieskim cieniem do powiek. Chłopiec chcąc uniknąć reprymendy stwierdza, że chciał upodobnić się do Kryszny, hinduskiego bóstwa o błękitnej skórze. Matka z ulgą przyjmuje to tłumaczenie. Dla Kirana to kłamstwo nie kończy się na uniknięciu potencjalnej awantury. Chłopiec zaczyna się interesować Kryszną i zastanawiać się, czy jego własna odmienność nie jest przypadkiem wynikiem tego, że jest wcieleniem tego popularnego w hinduizmie bóstwa. Szuka w sobie podobieństw do postaci opisywanej w mitach i świętych księgach, a to co znajduje, chce wykorzystać w swoim występie na szkolnym konkursie talentów.

Poczucie inności i wyobcowania są na przemian siłą i słabością głównego bohatera, zależnie od tego czy czuje, że mu się coś udaje, czy też znowu staje się celem ataków rówieśników. Autor prowadzi nas przez zawiłe meandry życia dzieci, o których zapominamy wkraczając w dorosłość, szczęśliwie wypierając dylematy i dramaty tamtych lat. Jako dorośli przypinamy im łatkę infantylizmu, tę samą która nas tak drażniła, gdy opiekunowie zbywali nasze dziecięce problemy tłumacząc nam, że „prawdziwe” problemy są jeszcze przed nami. Na przykładzie Kirana widać jak bardzo zawężone jest postrzeganie świata przez dziecko, jak bardzo egoistyczne. A jednocześnie jak mocno wszystkie przeżycia tamtego, skupionego na sobie, okresu  kształtują osobowość i poczucie własnej wartości człowieka. Można by zarzucać Kiranowi egocentryzm i brak empatii, ale od kogo miałby się tego nauczyć, skoro jedyną reakcją większości dorosłych jest bagatelizowanie jego przeżyć i zbywanie problemów?

Sporo miejsca w powieści poświęcone jest kiełkującej seksualności Kirana. Wielu z nas zapomina, jak wcześnie dzieci zaczynają interesować się erotyką i seksem, bynajmniej nie w ujęciu: „skąd biorą się dzieci?”  To podstawowe i często krępujące pytanie pojawia się dużo wcześniej, zazwyczaj przed 10 rokiem życia. Mówię tu o najzwyczajniejszym seksie dla seksu, dla przyjemności. Chcielibyśmy by dzieci, szczególnie nasze własne, dorastały seksualnie jak najpóźniej, najlepiej jak już są pełnoletnie i mamy wymówkę by się tym nie interesować. Prawda jest niestety dużo bardziej wstydliwa – szczególnie dla tych, którzy radośnie wyparli podstawówkę z pamięci – genitalia osiągają przynajmniej częściową dojrzałość seksualną długo przed 18, czy nawet prawnie usankcjonowanym 15 rokiem życia, a razem z tą dojrzałością stosunek płciowy pojawia się w wyobraźni dziecka. Owiewająca go tajemnica, zazwyczaj wynikająca ze skrępowania dorosłych, jedynie skłania młodego człowieka do poszukiwań na własną rękę. Dokąd te poszukiwania prowadzą, można przeczytać w „Błękitnym chłopcu”. Bez obaw, nie dzieje się nic drastycznego, bardziej przygnębiającego i niepokojącego. Młodym rodzicom, których czeka jeszcze zmierzenie się z własnym skrępowaniem i przeprowadzanie rozmowy o seksie, dobrze zrobi lektura tej książki, gdyż być może pozwoli im przypomnieć sobie własne skomplikowane dzieciństwo i tym samym doda odwagi. A nawet jeżeli nie, to zdadzą sobie sprawę, że nie warto odkładać tych tematów na później, bo może się nagle okazać, że ich dziecko uświadomiło się samo przy pomocy ogólnie dostępnych materiałów z treściami pornograficznymi.

Autor nie wybiela żadnej postaci, jest bardzo szczery, szczególnie opisując nie zawsze piękne i czyste myśli Kirana. Widzimy świat przedstawiony oczami dziecka, co czyni go małym i ograniczonym, ale również wyrazistym. Z prostoty i bezpośredniości relacji bierze się również niewymuszony humor książki. Po prostu wyczuwalna jest śmieszność sytuacji i zachowań postaci, autor nie próbuje zabłysnąć żartami i elokwencją. „Błękitny chłopiec” jest przepiękną podróżą po świecie dorastającego chłopca. Może ona zaprowadzić czytelnika do jego własnych wspomnień z dzieciństwa: często zapomnianych, krępujących, ale również bardzo ważnych sytuacji, z których wykształciły się osoby, którymi teraz jesteśmy.

Katarzyna Krawczyk

Ocena: 4/5

Autor: Rakesh Satyal

Tytuł: „Błękitny Chłopiec”

Wydawnictwo: Znak

Data wydania: 2011

Liczba stron: 304

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *