Pożyczony narzeczony

Darcy, najlepsza przyjaciółka Rachel jest zaręczona z Dexem, w którym Rachel podkochuje się od studiów. Do ślubu zostało już niewiele czasu, a ku swojemu zdziwieniu Rachel odkrywa, że jej uczucie nie jest tak jednostronne, jak jej się wydawało. Główna bohaterka jest rozdarta pomiędzy lojalnością wobec przyjaciółki, z którą jest związana od dziecka, a uczuciem, które nosi znamiona tej prawdziwej miłości.

Wnioski z tego filmu płyną mniej więcej takie: można popełnić wszelkie możliwe błędy, otoczyć się mało ciekawymi osobami, a wszystko się i tak jakoś ułoży. Rachel jest przysłowiową „wycieraczką”, daje po sobie deptać, mimo że jest nieszczęśliwa ze swoim życiem to i tak stara się udawać, że wszystko jest w porządku.

Jej zachowania cechuje skrajna nieśmiałość i poczucie zmieszania. Wprawdzie pod wpływem porad swojego przyjaciela Marcusa w końcu wygłasza swoje zdanie, ale ja miałam odczucie, że robi to dużo za późno. Równie bierną istotą jest jej ukochany Dex. Darcy natomiast jest wręcz podręcznikową złą siostrą kopciuszka. Głośna, zapatrzona w siebie, pusta i bezwzględna. Czemu nasz kopciuszek tak ją kocha? Chyba z samotności wywołanej chorobliwą nieśmiałością, co u amerykańskiej prawniczki – a tym zawodowo zajmuje się Rachel –  jest właściwie cechą, która powinna przekreślać jej szanse na karierę.

Czasami zupełnie nie wiem co autor miał na myśli. Co starał się przekazać swojemu widzowi lub czytelnikowi – ten film powstał na podstawie powieści, o tym samym tytule i jeżeli jest jej wierny, to nie mam pojęcia ani o co chodziło autorce książki, ani co myślał reżyser filmując tę historię. Nie mamy tu do czynienia z humorem dla samego humoru, który jest domeną bardziej wulgarnych odmian komedii. Właściwie zabawnych scen jest niewiele, przynajmniej zaledwie kilka trafiło w moje poczucie humoru, ale jakoś nie zauważyłam salw śmiechu na sali. W żadnym wypadku nie może być mowy o subtelnej satyrze na współczesny świat. Wprawdzie niektóre postacie są karykaturalne, ale właściwie żadne problemy natury ogólnej nie są poruszane w ciekawy i dowcipny sposób. Dlatego też nie można mówić o historii z ważkim morałem, albo nawet z moralikiem. Są pewne przestrogi, ale mam wrażenie, że nie zostały pomyślane, jako takie. Na przykład film ostrzega przed bezkrytycznym podchodzeniem do swoich znajomych, pokazując przygnębiające skutki rezygnowania z własnego życia, by sprawić przyjemność innym.

Zakończenie jest dosyć oczywiste, chociaż pewne wątki pozostają bez konkluzji. Czyżby, o zgrozo, miał powstawać sequel na podstawie następnej książki z tej serii? W sumie to nie mój problem, ja na pewno nie pójdę na niego do kina, a tego filmu raczej nie polecam, wszystkie zabawne momenty zmieściły się w trailerze A przygnębiające jest oglądanie frustracji Rachel, które wynikają z jej bierności i braku refleksji nad nią samą, jej życiem, oraz naturą jej pragnień.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *